Szukaj memberlist.php groupcp.php profile.php?mode=editprofile Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zaloguj Rejestracja
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu  Forum typowanie.rac.pl Strona Główna » Inne

Autor Wiadomość
chalva
Skład podstawowy
Skład podstawowy


Dołączył: 02 Mar 2004
Posty: 8453
Skąd: z Białystok sQad
analizy
aktywność 1060.93

PostWysłany: 2008-03-01 00:23 Odpowiedz z cytatem Back to top

ODCINEK 1 - Początek

- Nazwisko ?
- Ksinówek – powiedział niepewnie.
- Wiek ?
- 19 lat.
- Od jak dawna kopiesz piłkę ?
- No tak właściwie to od małego. Jeszcze jak mieszkałem z rodzicami to z tatem sobie grałem w ogródku jak miałem jakieś 5 latek. A potem to tak z chłopakami się czasem poszło na plac to się pomiędzy samochodami kopało. No wie pan…
- Rozumiem. No dobrze, idź się przebrać i zobaczymy, co potrafisz.
Jacek, nieco już uspokojony, wstał i ruszył w stronę drzwi. Bał się trochę tego, co go tu spotka. Sędziszów to wprawdzie niewielka mieścina, ale był przecież daleko od domu, pierwszy raz zdany tylko i wyłącznie na siebie.
- I zawołaj mi tu następnego – krzyknął jeszcze zza biurka mężczyzna.
- Dobrze, proszę pana.
Do pokoju wszedł niewysoki chłopak, o jasnej cerze i czarnych włosach. Wyglądał na mocno przestraszonego i stremowanego. Z opuszczoną głową podszedł powoli do biurka.
- Siadaj proszę. Kawy, herbaty ? – zapytał mężczyzna.
- Nie, dziękuje – odpowiedział chłopiec, czerwieniąc się przy tym mocno.
- Nie bój się mnie, nie gryzę… Jak się nazywasz ?
- Radek Matisiak, proszę pana.
- A ja Leo Beenchalva, ale mów mi po prostu Leo – uśmiechnął się i wstał by podać rękę Radkowi. – A ile masz lat ?
- Szesnaście i 2 miesiące.
- Jak Ci idzie w szkole ? W jakiej klasie się uczysz ?
- Zdałem do liceum. Oceny mam dobre, ale z WFu 6 miałem – pochwalił się – tylko matematyki nie lubię.
- Ja za to uwielbiałem matematykę. Jak będziesz chciał to mogę Cie trochę poduczyć. A teraz leć do szatni, przebierz się i wychodź na boisko. Za parę minut robimy rozgrzewkę.
- Dobrze, proszę pana… Leo – powiedział Radek i wyszedł z pokoju. Wewnątrz pozostał tylko trener. Miał do uzupełnienia jeszcze kilka zestawień i niedopita herbatę, więc nie mógł tak po prostu tego zostawić. Mimo stosunkowo niedużego wieku jak na trenera miał już na głowie stos siwych włosów. Zawsze jednak twierdził, że są białe, a nie siwe.
Tymczasem Jacek szedł długim korytarzem w stronę szatni. Już z daleka słyszał hałasujących zawodników klubu. Teraz także on miał szanse do nich dołączyć. Musiał tylko pokazać się z dobrej strony trenerowi. „A co jeśli się tylko ośmieszę ?” – zastanawiał się nie raz – „Przecież nigdy nie trenowałem, a granie wieczorami z chłopakami to mało.” Niepewność królowała. Gra w tak utytułowanej drużynie jak FC Sędziszów to nie lada wyzwanie dla przeciętnego 19-latka. Ba, nikt przecież nie powiedział, że Jacek będzie z nimi grał. Chwile później dogonił go Radek.
- No i jak było ? – zapytał.
- Pytał o to jak się nazywam, jak się uczę. Nawet herbatę mi proponował. Wydaje się być całkiem miły – cieszył się Matisiak.
- Tak, wygląda na przyjaznego. Zobaczymy, jaki jest na treningach. Może będzie na nas krzyczał, że nic nie umiemy… I odeśle nas do domów…
- Mam nadzieje, że nie. Tak bardzo chciałem gdzieś trenować, ale miałem wszędzie daleko.
Rozmawiając, chłopcy weszli do szatni, w której aż roiło się od obcokrajowców. Paradoksalnie żaden z nich nie mówił w swoim ojczystym języku. Wszyscy mówili po polsku, łamiąc niektóre słowa. Jednak, gdy młodzi zostali zauważeni przez nich szum ucichł.
- O, dżeczy pczyszły – powiedział jeden z nich i wszyscy zaczęli się śmiać. – A hto wasz tu wpuszczył ? Szczeczkole to ne tutaj.
- Daj spokój Oli – przerwał wysoki blondyn. – Jestem Euzebiusz Zlotarek, ale mówcie mi Ebi albo Złoty. Przyszliście na trening, tak ? To na co czekacie, przebierać się i na boisko – uśmiechnął się i pokazał chłopakom ich wieszaki. – W razie problemów albo pytań walcie do mnie śmiało.
Po chwili w szatni znów zrobiło się głośno i nikt nie zwracał uwagi na nowych. Ci zaś w ciszy przebrali się w swoje stroje i wyszli na boisko, na którym już czekała cała masa piłek, słupków i innych przyrządów do treningu.
cdn.

Co wydarzyło się dalej ? Jak chłopakom poszedł trening i jak ocenił ich trener ? Czy udało im sie pozostać w klubie na dłużej ? O tym i wielu innych sprawach dowiecie się z kolejnego odcinka opowieści.

Uwaga! Jako, że historia powstała z okazji 5-lecia forum i jest tworzona z myśla o was - userach - możecie brać udział w powstawaniu kolejnych wątków do historii Uśmiech... Wszelkie pomysly, nowe nazwiska, wątki i tym podobne sprawy prosze o przesyłanie do mnie na PW. Najciekawsze pomysły postaram sie wykorzystać Uśmiech...
Pozdrawiam

_________________
1 lutego 2011 - Zimowe szaleństwo
Mistrz napisał:
mistrzem nie jestem

bo Mistrzem jest HISZPANIA Suszę zęby

Ostatnio zmieniony przez chalva dnia 2008-05-10 17:32, w całości zmieniany 3 razy
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Nr GG
Mati
Skład podstawowy
Skład podstawowy


Dołączył: 14 Sie 2004
Posty: 2569
Skąd: Lębork
analizy
aktywność 33.83

PostWysłany: 2008-03-01 00:33 Odpowiedz z cytatem Back to top

Zajebiste ! Suszę zęby

Coś czuje, że Matisiak będzie królem strzelców Mruga 2

_________________
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Nr GG
chalva
Skład podstawowy
Skład podstawowy


Dołączył: 02 Mar 2004
Posty: 8453
Skąd: z Białystok sQad
analizy
aktywność 1060.93

PostWysłany: 2008-03-01 10:15 Odpowiedz z cytatem Back to top

Mati napisał:
Zajebiste ! Suszę zęby

Coś czuje, że Matisiak będzie królem strzelców Mruga 2


PW i wszystko w moich rękach Uśmiech...

_________________
1 lutego 2011 - Zimowe szaleństwo
Mistrz napisał:
mistrzem nie jestem

bo Mistrzem jest HISZPANIA Suszę zęby
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Nr GG
Yankees14
Grzeje ławkę
Grzeje ławkę


Dołączył: 22 Lis 2004
Posty: 974
Skąd: Łódź
analizy
aktywność 208.01

PostWysłany: 2008-03-03 21:04 Odpowiedz z cytatem Back to top

szkoda,ze mnie tutaj nie uwzgledniono;P

_________________
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
"Pieniądze To Błogosławieństwo Chce By Wypełniały Kiermany Me..." Uśmiech...
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
ksin
Grzeje ławkę
Grzeje ławkę


Dołączył: 02 Lis 2005
Posty: 3292
Skąd: z Sieradza
analizy
aktywność 44.17

PostWysłany: 2008-03-03 21:13 Odpowiedz z cytatem Back to top

Yankees14 napisał:
szkoda,ze mnie tutaj nie uwzgledniono;P

Będziesz w dalszej części.. Suszę zęby

_________________
----------------------------

----------------------------
jedna miłość, jeden klub.. FC Barca aż po grób !
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Nr GG
chalva
Skład podstawowy
Skład podstawowy


Dołączył: 02 Mar 2004
Posty: 8453
Skąd: z Białystok sQad
analizy
aktywność 1060.93

PostWysłany: 2008-03-03 21:35 Odpowiedz z cytatem Back to top

Nastepna częśc powinna pojawić się już w najblizszy weekend (jesli wena i czas na to pozwolą), ale moge Cie zapewnić, Yankees14, że jeszcze sie pojawisz Uśmiech... Podobnie jak wielu innych użytkownikow naszego forum Uśmiech... Wszystko zalezy od tego czy bede mial od was propozycje na kolejne odcinki (a jak narazie nikt nic nie pisał i musze liczyć tylko na własne pomysły).

_________________
1 lutego 2011 - Zimowe szaleństwo
Mistrz napisał:
mistrzem nie jestem

bo Mistrzem jest HISZPANIA Suszę zęby
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Nr GG
Zloty
Grzeje ławkę
Grzeje ławkę


Dołączył: 07 Mar 2006
Posty: 1623
Skąd: Pomorskie
analizy
aktywność 180.91

PostWysłany: 2008-03-03 23:00 Odpowiedz z cytatem Back to top

chalva napisał:

- Daj spokój Oli – przerwał wysoki blondyn. – Jestem Euzebiusz Zlotarek, ale mówcie mi Ebi albo Złoty.


Dzięki Uśmiech... Nie żebym się podlizywał moderatorowi, ale pomysł jest świetny. Jak tylko coś mi przyjdzie do głowy to Ci napiszę. Niech wszyscy bywalcy forum się pojawią.

_________________
>>>KLIKAĆ<<<
"Od przyjaciół Boże strzeż, z wrogami sobie poradzę..."
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Nr GG
Smyku
Grzeje ławkę
Grzeje ławkę


Dołączył: 08 Lis 2005
Posty: 2711

analizy
aktywność 48.66

PostWysłany: 2008-03-04 10:12 Odpowiedz z cytatem Back to top

Kazda nowa Forma ożywienia Forum zasługuje tylko na Brawo! Brawo!

_________________
http://www.imagic.pl/public/pview/28943/FC%20SMYKU.gif
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
chalva
Skład podstawowy
Skład podstawowy


Dołączył: 02 Mar 2004
Posty: 8453
Skąd: z Białystok sQad
analizy
aktywność 1060.93

PostWysłany: 2008-03-08 10:35 Odpowiedz z cytatem Back to top

ODCINEK 2 - Trening

- No już, chlopaki, ustawcie się w dwuszeregu.
Wszyscy pilkarze ustawili się natychmiast w zadanej formacji.
- Jak pewnie zauważyliście mamy dziś na treningu dwóch nowych zawodników – Jacka Ksinówka i Radoslawa Matisiaka. Licze, że szybko się zaprzyjaźnicie i nie będzie jakich sytuacji jak w szatni – ostrzegł Leo. – Tak, Oli, na Ciebie patrze. Troche kultury, bo inaczej przygotuje Ci osobisty plan treningowy… - czarnoskóry zawodnik spojrzał na chłopkaow i po chwili pochylił głowe na znak zrozumienia słów trenera. – A teraz, panowie, rozgrzeweczka. Zlatan, prowadzisz, 3 okrążenia wokół boiska truchtem.
Zlatan Wroblohimović, wysoki szwedzki napastnik, ściągnięty do klubu przed 2 laty, często prowadzil rozgrzewke. Może dlatego, że potrafił nadać odpowiednie tempo podczas biegu, a może dlatego, że był najbardziej zdyscyplinowany w drużynie. Nikt tak nie wypelnial polecen trenera jak on, nikt nie miał tez tyle charyzmy, aby zapanować na boisku nad kolegami. Stąd również wzięła się opaska kapitanska na jego ramieniu już w 3 meczu w tym klubie. Leo wiedział, że może mu zaufać, że w razie problemów może liczyc na jego pomoc. Wrobel zaś potrafił się odwdzięczyć za zaufanie na boisku i po za nim. To on przygotował impreze niespodzianke z okazji 35 urodzin trenera, on także zwołał na nią najwazniejsze osoby, a zarazem autorytety Been’a, w dziedzinie piłki noznej. Był również jednym z najlepszych strzelców w klubie.
Gdy zespół się rozgrzał trener podzielił zawodników na 2 druzyny po 7 osób i nakazał rozegrać krótki mecz. Ksin i Mati trafili do przeciwnych zespołow, pierwszy z nich zajął pozycje na skrzydle, a drugi w obronie. Wprawdzie po głowie Radka chodzily różne myśli – o tym, żeby zagrac w ataku, żeby strzelac gole, żeby być kiedys krolem strzelców – ale posłusznie zająl miejsce w tylnych szeregach zespołu. Troche zazdrościl koledze, ze ten trafil do bardziej ofensywnej części skladu.
Mecz nie był zbyt ciekawy gdyż to był pierwszy trening drużyny po urlopach. Kondycja nie była rewelacyjna, akcje średnich lotów, jedynie popisy dryblerskie były bardziej interesujące. Do ustawiania się graczy także można było wiele zarzucić. W pierwszej połowie padły aż 3 gole, 2 dla drużyny Ksina i jedna dla przeciwnej. Sam Jacek nie brał czynnego udziału w żadnej z bramkowych akcji, Mati zaś, pechowo, sprowokował dwa bardzo groźne strzały, na szczescie obronione przez świetnie dzis dysponowanego Edwina van der Zaxa.
- No, kolego, troche skupienia, bo wiecznie nie będę w stanie bronić takich strzałów – powiedział Zax i poklepał Matisiaka po ramieniu. – Nie bój się ich, na pewno nic Ci nie zrobią. Już bardziej będą się martwić o to, żeby nie dać się Tobie ograć.
- Dobrze… ale ja wole grać w ataku niż w obronie – dodał po chwili namysłu chłopak. – Zawsze gralem w ataku. Na obronie słabo sobie radze.
- Hmm… Niech no pomyśle. A szybko biegasz ? I jak u ciebie z dryblingiem ?
- Tak, biegam bardzo szybko – ucieszył się Mati. – A dryblować to tak średnio, ale jakos sobie radze.
- Zaraz pogadam z chłopakami i może ktoryś zamieni się z Tobą na troche.
Na twarzy Radka można było zobaczyc rumieńce. Nie spodziewał się, że ktokolwiek będzie chciał go wysluchać, a tym bardziej mu pomoc. Wprawdzie nie znał jeszcze wielu osob w zespole, ale już czuł, ze będzie milo przyjęty w drużynie. Jeśli w ogóle zostanie przyjety, bo jak narazie nie sprawdzał się na boisku.
Tym czasem Ksinówek wysłuchiwał rozmów swoich ‘kolegów’, co do przyjetej taktyki. Co jakis czas spogladał także w strone trenera. Wiedzial, ze nie gra rewelacyjnie, ale jak na swoje możliwości radził sobie przyzwoicie. Nie wiedział jedynie czy Leo to doceni. Jak do tej pory nie miał przeciez wielu okazji aby pokazać, że jest wart gry w tym zespole. Po za tym FC Sędziszow to mocna ekipa i dostanie się tam do skladu to jest wielki wyczyn, a gra w podstawowej jedenastce to wyzwanie, a zarazem duże wyróżnienie. Nikt nie może być pewny tego, że wystąpi w meczu od pierwszej minuty. Trzeba było się ciagle starać, aby ktoś nie zajął naszego miejsca.
- Wystarczy, zacznijcie drugą połowe – krzyknął trener i wszyscy jak jeden mąż ruszyli na murawe.
- Zagrasz na środku, a Grzesio Legionowicki cofnie się bardziej do oborny – poinformował Matiego Zax. – Pasuje ?
- Jasne, a będę mógł czasami zagrac ofensywnie ?
- Jeśli nadaży się okazja to oczywiście. Pamietaj – wykorzystuj swoje atuty.
- Dziekuje bardzo.
- Przestań, w koncu przez najbliższe pół godziny będziemy jeszcze w jednej drużynie, a mi także zalezy na wygranej.
Matisiak nie odpowiedział tylko się uśmiechnął.


Co wydarzylo sie w drugiej połowie sparingu ? Jak sprawdził sie na nowej pozycji Matisiak ? Co na to wszystko powiedział trener ? Kim jest tajemniczy Oli ? O tym i wielu innych sprawach dowiecie sie z kolejnego odcinka opowieści.

PS
Wciąż czekam na wszelkie propozycje co do dalszych odcinków, postaci i wydarzeń, o jakich napisze. zapraszam na PW.
Pozdrawiam Uśmiech...

_________________
1 lutego 2011 - Zimowe szaleństwo
Mistrz napisał:
mistrzem nie jestem

bo Mistrzem jest HISZPANIA Suszę zęby
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Nr GG
chalva
Skład podstawowy
Skład podstawowy


Dołączył: 02 Mar 2004
Posty: 8453
Skąd: z Białystok sQad
analizy
aktywność 1060.93

PostWysłany: 2008-03-15 13:49 Odpowiedz z cytatem Back to top

Odcinek 3 - Druga połowa

- Zagraj na skrzydło – krzyknął Zlotarek do Juniora. Serb rozejrzał się chwilke po boisku i mocnym podaniem kopnął piłkę w prawą strone do niepilnowanego Ksinówka. Ten bez problemów ją przyjął i ruszył biegiem przed siebie. Nie miał przed soba żadnego przeciwnika i mógł tak biec i biec aż do samej linii koncowej. Tylko po co ?
- A mozeby tak pod bramke ? – pomyślał Ksin i zwolnił nieco aby znaleźć w linii obrony przeciwnika jakąś luke. Jego marzenia niestety były trudne do spełnienia, bo nie mineła chwila i zaatakował go, jak zawsze twardy i nieustepiwy stoper – Sami Hybpia.
- No to klapa – przeszło przez głowe skrzydlowemu, ale po chwili…
- No dawaj. Pokaz co potrafisz młody.
- Ja ? A co ty potrafisz ? – odgryzł się Jacek i szybkim zwodem wyminął zdziwionego obrońce.
- Co… ? – powidział zaskoczony i ośmieszony Sami i ruszył w pościg za chłopakiem. – Nie ze mną takie zabawy dzieciaku.
Ksin jednak szybko dobiegł do linii końcowej i mocnym uderzeniem dośrodkowal piłke wprost na głowe Oli’ego. Bramkarz nie miał szans.
- No brawo – zakrzyknął Leo.
Drużyna zbiegła się wokół strzelca gola i zaczeła wiwatować. Gdyby ten mecz był nagrywany to ta bramka pewnie nie raz byłaby oglądana na YouTube. O głowe niższy od obrońców czarnoskory zawodnik zdolał skierować pilke głową do bramki tuż obok zaskoczonego golkipera. Nie ma co, Oli zdecydowanie zasłużyl na brawa.
- Szekajcze – powiedział napastnik i wygrzebując się spod zadowolonych kolegów podszedł do Ksina. – Dżeki młody, to był naprafdy szwetny podani. Sorry za tamto w szatny. Olisadero jesztem – i podał mu ręke.
- Wporządku. Nic się nie stało. Ksinówek jestem – powiedział zadowolony młodzieniec. Czuł się troche nieswojo, bo po pierwsze śmieszył go troche zupełnie niepolski akcent Oli’ego, a po drugie nie spodziewał się osobistego podziekowania.
- Nieźle go ograleś. Gratuluje – dobiegł do nich Matisiak. – Kurcze, no świetnie po prostu.
- Oj tam, przesadzasz. To nie było takie trudne. Zagapił się i mi się udalo.
- No nie bądź już taki skromny – powiedział Mati i strzelił kuksańca Jackowi.
- Spoko. Teraz czekam na twoją akcje – zachęcił go Ksin i ruszył na swoja połowe boiska.
- Moją ? Za pare lat chyba – pomyslał Radek i ustawił się na swojej pozycji. – Mogę się założyć, że po tym meczu Ksin zostanie w klubie, a ja nie. Aj…
Pilka znów zaczeła krązyc między zawodnikami. Podbudowany Ksinówek zaczął częsciej probowac swoich sil w takich zagraniach, choć nie wiele to dawało. Koledzy zaś częściej podawali do niego piłke. A Matisiak ? Od początku drugiej połowy dotknął pilke tylko jeden raz, ale szybko ją stracił po niecelnym podaniu. Widac było, że reszta zespołu nie bardzo chce mu zaufać. Kilka razy zdarzyło mu się być nieźle ustawionym, ale i tak nikt mu nie podawał. Właściwie to nawet nie był jakoś szczególnie kryty przez przeciwników, bo Ci widzieli, że latwo go ograć. Był zbyt malo pewny siebie.
W pewnym momencie jednak Radek otrzymał pilkę pod noge. Nie ważne, że przypadkowo – wazne, że miał okazje pokazac się w końcu z dobrej strony. Podniósł głowe i… znalazł się na ziemi przywalony kimś. Nie miał pojęcia kim, nie miał pojecia dlaczego. Nie wiedział co robi obok ten wazon z kwiatami i dlaczego zasłony są błękitne. Zaraz, jakie zasłony ? Jaki wazon ?
- No w koncu się nam obudziles kolego – uśmiechnęła się do niego urocza pani w białym stroju. – Ile można spać, co ? Leniuchu jeden. Wstawać mi już, zaraz przyniose Ci śniadanie.
- Śniadanie ? Ale… - urwał Mati.


Co sie stało z Matusiakiem ? Jak zakonczyl sie trening ? Co wydarzy sie dalej ? To i jeszcze więcej w kolejnych odcinkach Uśmiech...
Propozycje jak zwykle na PW.

_________________
1 lutego 2011 - Zimowe szaleństwo
Mistrz napisał:
mistrzem nie jestem

bo Mistrzem jest HISZPANIA Suszę zęby
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Nr GG
chalva
Skład podstawowy
Skład podstawowy


Dołączył: 02 Mar 2004
Posty: 8453
Skąd: z Białystok sQad
analizy
aktywność 1060.93

PostWysłany: 2008-03-23 16:06 Odpowiedz z cytatem Back to top

W tym tygodniu niestety nie bedzie kolejnego odcinka ze wzgledu na to, że nie mialem czasu na napisanie go. Ale juz od najblizszego weekendu wracam do pisania Uśmiech...

_________________
1 lutego 2011 - Zimowe szaleństwo
Mistrz napisał:
mistrzem nie jestem

bo Mistrzem jest HISZPANIA Suszę zęby
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Nr GG
chalva
Skład podstawowy
Skład podstawowy


Dołączył: 02 Mar 2004
Posty: 8453
Skąd: z Białystok sQad
analizy
aktywność 1060.93

PostWysłany: 2008-03-29 13:42 Odpowiedz z cytatem Back to top

Odcinek 4 - Szpital

- No, wstałeś w końcu – do pokoju wszedł uśmiechnięty Ksin. – Nic Ci się nie stało ? Jak ręka ? – dopiero teraz Matisiak zauważył gips na ręku. – Nieźle nas wystraszyłeś.
- Ale, chwilka, co się stało ? Nic nie pamietam. Wiem, że dostalem podanie i ktoś mnie popchnął i… - urwał. – Co ja tu robie ? Gdzie jestem ?
- Spokojnie. Leżysz w szpitalu. Przewrocil Cie Michciajlović jak próbował odebrac piłke. Zgaduje, że zlamał Ci ręke… Ale się trener zdenerwował. Normalnie wbiegł szybko na boisko, krzyknął żeby Cie ocucić, nawrzeszczał na wszystkich. Potem zabrali Cie do szpitala, a my na tym skonczylismy swój mecz – powiedział lekko podekscytowany Ksinówek.
- Czyli zemdlałem… Jejku, to teraz już na pewno nie potrenuje w klubie… - zmartwił się Matisiak. Czuł się winny całej sytuacji. Czuł, że mógł się pokazac z lepszej strony. Czul, ba, wiedział, ze jak tylko wyjdzie ze szpitala to trener da mu bilet powrotny do domu.
- Kolego, oto twoje śniadanie – powiedziała pielęgniarka, która przed chwila weszła do sali. Postawiła mu na kolanach tacke z jedzeniem i wyszła. – Smacznego.
- Mmm… Wygląda smakowicie. Nie no, widac, że szpital w klubie to nie to samo co zwykly – zauważył Ksinówek i zabrał Radkowi jedną truskawkę. – Ja jak 2 lata temu leżałem w szpitalu to same papki dostawalem i zupki jakieś beznadziejne. Bleee…
- No i czego marudzisz ? Ty przynajmniej masz całą ręke. A ja ?
- A ty masz świetne jedzenie i na pewno zostaniesz w klubie. Nie wydziwiaj mi tu tylko jedz, bo sam się tym zajme – zagroził Ksinówek. – Zaraz zapytam kogos ile czasu będą Cie tu trzymać – i wyszedł.
Do pokoju pielęgniarek było dośc daleko, bo sala w której lezał jego kolega znajdowała się na koncu korytarza. Gdy Jacek przechodził obok jakiejś rodzinki Japończyków poczuł się troche niepewnie. Wiedzial, że teraz, bedąc w klubie jest pośród ludzi z calego świata. Pamietał, jak bedąc jeszcze pośród swoich starych znajomych często wyśmiewali się z ludzi o innym kolorze skóry, albo innego wyznania. ‘Murzyn, Żyd’ wołali często na sasiadow.
Ksin mieszkal wczesniej w małej miejscowości, do której w ostatnich latach zjechało sporo imigrantów. Wiekszość z nich miała pozwolenie na stały pobyt ze względu na albo polskie korzenie, albo półpolskie obywatelstwo jednej z osób w rodzinie. Byli wśród nich Rumuni, Kenijczycy, Białorusini, Kazachowie i nawet rodzina z Portugalii. Mimo tego jednak Ksinówek był jakby zaskoczony ogromem narodowości jakie spotkał do tej pory w klubie i w szpitalu. Tutaj niewiele osób, oprocz rodowitych Polaków, mówiło po polsku.
- Pomóc Ci w czyms ? – zapytała pielęgniarka.
- Yyy… Kiedy Matisiak będzie mógł wyjść ze szpitala ?
- Myśle, że już jutro. Ale do tej pory musi odpoczywać, bo bladenki strasznie jest. Jeszcze nam zemdleje i będzie musial tu wrócić.
- Aha, dobrze, to ja mu powiem. Dziekuje – uśmiechnął się i wyszedł.
Gdy szedł korytarzem uslyszał znajomy głos za sobą. Obrócił się i ujrzał trenera Benchalva’ę. Rozmawiał właśnie z jednym z lekarzy na oddziale. Jacek nie słyszał dokladnie o czym rozmawiają, ale domyślił się, że chodzi o ten wypadek na boisku.
- Nie zgadniesz, kto tu własnie przyszedł – zapytał uradowany.
- Nie mam pojęcia… - odpowiedział zaskoczony Mati wycierając przy tym usta z masła.
- Trener Leo!
- Gadasz? Jejku, pomóż mi to sprzątnąć – poprosił chory i po chwili jego łóżko było czyste, a tacka z resztkami śniadania stała na stoliku. – Ciekawe po co tu przyszedł ?
W tym momencie drzwi do sali się otworzyły i stanął w nich trener.
- Witajcie – uśmiechnął się. – Jak tam twoja ręka ?
- Chyba złamana…
- Jacku, pozwól, że zostaniemy sami. Chce z Radkiem porozmawiać na osobności.
- Oczywiście, już wychodze.

Co powie trener Matiemu ? Jakie konsekwencje spotkały Michciajlović'a po tym zdarzeniu ? Czy ręka matiego jest złamana ? Na te i inne pytania odpowiem wam w kolejnych odcinkach Uśmiech...

_________________
1 lutego 2011 - Zimowe szaleństwo
Mistrz napisał:
mistrzem nie jestem

bo Mistrzem jest HISZPANIA Suszę zęby
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Nr GG
Mati
Skład podstawowy
Skład podstawowy


Dołączył: 14 Sie 2004
Posty: 2569
Skąd: Lębork
analizy
aktywność 33.83

PostWysłany: 2008-03-29 20:49 Odpowiedz z cytatem Back to top

Oby nie była złamana Suszę zęby . A tego Michcialovica trzeba by z klubu wywalić za takie akcje na treningu Wykrzyknik Uśmiech...

P.S. Chalva zajebiście ci to wychodzi ! Uśmiech...

_________________
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Nr GG
chalva
Skład podstawowy
Skład podstawowy


Dołączył: 02 Mar 2004
Posty: 8453
Skąd: z Białystok sQad
analizy
aktywność 1060.93

PostWysłany: 2008-03-29 23:01 Odpowiedz z cytatem Back to top

Dzięki, że chociaz ty mnie doceniłes Uśmiech... A z ta ręką - to jak narazie tajemnica Mruga 2

_________________
1 lutego 2011 - Zimowe szaleństwo
Mistrz napisał:
mistrzem nie jestem

bo Mistrzem jest HISZPANIA Suszę zęby
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Nr GG
chalva
Skład podstawowy
Skład podstawowy


Dołączył: 02 Mar 2004
Posty: 8453
Skąd: z Białystok sQad
analizy
aktywność 1060.93

PostWysłany: 2008-04-05 14:04 Odpowiedz z cytatem Back to top

Odcinek 5 - Wyjazd ?

- Hmm… Od czego by tu zacząć ? No tak, po pierwsze – napędziles nam stracha. Ale nie martw się, to nie twoja wina. Rozmawialem już z Juniorem. Był może u Ciebie ?
- Nie… Ja przepraszam, Ksin mi opowiadał.
- Wporzadku – uśmiechnął się Leo. – Jutro Cie wypuszczą. Ręka na szczęście jest tylko skręcona. Ponosisz 2 tygodnie gips i powinno być dobrze. Mam też niestety dla Ciebie także nienajlepsza wiadomość – Matisiak już wiedział o co chodzi. Męczyło go to od pierwszej chwili na boisku. – Obawiam się, że będziesz musiał nas opuścić za pare dni.
Radek nie zrobił nawet smutnej miny – miał ją od początku tej wizyty. Chociaż jeszcze nie pogodził się w pełni z tą decyzją to wiedział już, że nie będzie mógł na nia wplynąć w żaden sposób. Zmarnował swoja szanse i na tym koniec.
- Rozumiem… - wybelkotał.
- Wiem, że z tą ręką nie będzie Ci łatwo się spakować, więc pomyslalem, że zostaniesz tu jeszcze kilka dni. Po za tym chciałem, żebyś mógł się jeszcze z bliska przyjrzeć naszym treningom, a być może już w niedługim czasie poprawisz swoje umiejętności. Przykro mi, że musze Ci to mówić.
- A.. e..
- Chciałes cos powiedziec ?
- Nie, chyba nic… - odpowiedzial po dłuższym zastanowieniu.
- Dobrze. Nie smuć się, dzis Prima Aprilis - powiedział spokojnie trener.
- Co ? Yyy… - Mati podniósł glowe z niedowierzaniem. – Czyli, że co ?
- Zostajesz. Nigdzie nie jedziesz. Dałem Ci szanse ściągając Cie tu więc nie wypuszcze Cie tak łatwo.
- Super! – wykrzynął. – Ale przeciez słabo gralem… Dlaczego ?
- Widze w Tobie potencjał, ale masz również w sobie dużo strachu. Z drugiej strony zaś nikt nigdy nie podejmował decyzji o zwolnieniu kogokolwiek po jednym meczu. Tym bardziej takiego młodego debiutanta jak ty. Tak więc musisz tylko troche uwierzyc w siebie i na pewno już niedługo pokażesz nam na co Cie stać. Mam nadzieje, że się cieszysz.
- No jasne – potwierdził chłopak. To była jedna z najlepszych chwil w jego życiu. Gdyby nie siedział na łóżku, pewnie podskoczyłby do góry.
- Dobrze, zostawie Cie teraz, bo mam jeszcze sporo pracy. Miłego dnia.
- Wzajemnie – powiedział rozradowany Matisiak.
Leo wychodząc przepuścił pielęgniarke, która tu pracowała. Przypomniały mu się wtedy czasy, gdy jego syn Mars się urodził. Wydawało mu się wtedy, że jest najszczęśliwszą osoba na świecie. Wiedzial, że Mati czuł się teraz podobnie.
- Jeszcze dużo przed Tobą chłopcze – pomyślał i zniknął na korytarzu.
- To jak się czujemy, co ? – zapytała pielegniarka.
- Świetnie.
- Ohoho, a skąd taka radość, co ?
- Bo zostaje w klubie.
- Ciesze się – odpowiedziała i uśmiechnęła się do Radka. W jego oczach wyglądała na zaledwie 20-letnią. Miała ciemne blond włosy i brązowe oczy.
- Ja też. I to jak bardzo. Już myślałem, że mnie odeśle.
- Heh, chyba nie idzie Ci az tak źle.
- Czy ja wiem…
- Jak bys czegos potrzebował to mów – będę siedziec w pokoiku z innymi pielęgniarkami – poinformowała go.
- Dobrze, na razie.
- Na razie.

Jak dalej potoczą sie losy Matisiaka i Ksinówka ? Dowiecie sie tego już za tydzień w kolejnym odcinku opowieści Uśmiech...
Pozdrawiam

_________________
1 lutego 2011 - Zimowe szaleństwo
Mistrz napisał:
mistrzem nie jestem

bo Mistrzem jest HISZPANIA Suszę zęby
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Nr GG
chalva
Skład podstawowy
Skład podstawowy


Dołączył: 02 Mar 2004
Posty: 8453
Skąd: z Białystok sQad
analizy
aktywność 1060.93

PostWysłany: 2008-04-13 19:26 Odpowiedz z cytatem Back to top

Odcinek 6 - Na miasto

Był sobotni poranek. Ksinówek długo leżał na łóżku z zamkniętymi oczami, ale od czasu gdy slońce zagladało do jego pokoju przez okno nie był w stanie zasnąć. Leniwie sięgnął ręka na nocną szafkę i spojrzał na zegarek. Dochodziła 9 rano. Wiedział, ze ten weekend miał wolny, ale tak naprawde nie miał pomysłu co ze sobą zrobić.
- Może pozwiedzam ? Tylko kurcze nie znam miasta, samemu to jakoś nie tak… - pomyślał. – A Matiego wypiszą dopiero popołudniu. No nic, najpierw trzeba cos zjeść.
Stołówka znajdowala się na samym dole hotelu, zaś pokój Ksina i Matiego na 3 piętrze. Gdy Jacek zamykał drzwi do swojego pokoju usłyszał dziwne halasy z konca korytarza. Z ciekawości podeszedł bliżej i poznal głos Zlotarka. Ale co tam się dzieje ? Ksin zapukal, ale nikt mu nie otworzył. Nacisnął klamke i… zobaczył siedzących na podłodze Zlotarka i Legionowickiego z padami w rękach, a przed nimi wielki telewizor.
- Cześc, co tam ?
- Uslyszalem hałas i myślalem, ze cos się tutaj dzieje, ale…
- A, nie, wporządku, gramy sobie na Playstation. Chcesz dolączyć ?
- Nie, właśnie szedłem na śniadanie.
- Na pewno ? Mamy tu najnowsza Fife i NHL’a – powiedzial Legionowicki. – Tylko nie mów nikomu, bo jak kto najazd zrobi to będzie afera.
- Jasne – odpowiedział Ksin z uśmiechem. – Tak się zastanawiałem… Bo nie znam tutaj okolicy, a chcialem troche połazić po mieście i w sumie to samemu jakos tak nieciekawie.
- Spoko, za godzine zapukaj do nas to się przejdziemy. Ja tez miałem zamiar się wybrać – skomentowal Zlotarek.
- Dzieki bardzo. To ja lece na śniadanie. Na razie.
- Pa – odpowiedzieli razem i wrócili do zaciętego pojedynku na ekranie telewizora.
Ksinówek zszedł na dół na śniadanie, później wrócił do pokoju żeby jeszcze troszke poleżeć i po godzinie, która minęła wyjątkowo szybko usłyszał pukanie do drzwi.
- Proszę.
- No to jak, gotowy ? – zapytal Zlotarek stojąc w drzwiach.
- Tak, idziemy.
Jacek szybko zarzucił buty na nogi, zabrał ze soba portfel i klucze i wyszedł. Okazało się, że idą tylko we dwóch, bo Legion wolał dalej kopać w piłke przed telewizorem.
Po prawie trzech kilometrach spaceru dotarli w koncu do centrum. Sędziszów był niewielka miejscowością, ale od kilku lat odwiedzało go coraz wiecej turystów – głównie ze względu na świetne wyniki osiągane na arenie miedzynarodowej przez tutajszy klub pilkarski. Po za tym nie było tu zbyt wiele ciekawych miejsc – rynek, lodowisko, basen, kilka pubów, sklepów, kiosków. Wyjatek stanowił jednak wybudowany tutaj nieco ponad rok temu punkt bukmacherski ‘Typowanie.rac’. Firma ta miala w najbliższej okolicy monopol na sportowe zaklady wzajemne. Nie brakowalo jej przy tym klientow, szczególnie przyjezdnych. Przekładało się to oczywiście na zyski, a ze sporej ich częsci sponsorowane były rózne imprezy masowe, mające na celu promocje regionu i sportu.
- Obstawiałes kiedys ? – zapytal Zloty.
- Tak, zagralem pare razy, ale nie udało mi się nic wygrać.
- Masz już 18 lat ?
- Tak, skonczyłem niedawno.
- No to zapraszam do środka – Ebi otworzył drzwi do budynku i wszedł do środka.
- Ale czy bukmacherka dla sportowców nie jest zabroniona ?
- Teoretycznie tak, ale w praktyce nie zawsze. Osobiście nie doradzam Ci tu przychodzić samemu, bo Cie nikt jeszcze nie zna, ale jak bys chciał to mów – na pewno znajdzie się nie jeden chętny, który będzie Ci towarzyszył.
- Dobrze, dzieki.
- Przejrzyj sobie oferte, a ja za chwile przyjde.

Jakie mecze wybierze Ksinowek ? Czy trafi i ile wygra ? Tego niestety nie dowiecie się z nastepnych odcinków Język Ale za to możecie sie dowiedzieć dlaczego w tym punkcie bukmacherskim należy mieć znajomości, aby móc legalnie obstawiać Uśmiech...
Pozdrawiam i życze miłego oczekiwania na kolejny odcinek Uśmiech...

_________________
1 lutego 2011 - Zimowe szaleństwo
Mistrz napisał:
mistrzem nie jestem

bo Mistrzem jest HISZPANIA Suszę zęby
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Nr GG
chalva
Skład podstawowy
Skład podstawowy


Dołączył: 02 Mar 2004
Posty: 8453
Skąd: z Białystok sQad
analizy
aktywność 1060.93

PostWysłany: 2008-04-19 17:14 Odpowiedz z cytatem Back to top

Odcinek 7 - U bukmachera

- To ten młody ?
- Tak, niedawno przyjechał. Mówi, że się troche zna.
- A ma on chociaz 18 lat ?
- Niedawno skończył.
- No dobra, zobaczymy co z niego będzie.
Zlotarek podszedł razem z nieznajomym do Ksinówka.
- Poznajcie się – to Ksin, a to Smyku.
- Dzien dobry.
- Witaj młody. Zloty troche mi o tobie wspominał. Podobno znasz się na obstawianiu ?
- Nie wiem, czasami cos tam zagram, ale nie żeby jakoś szczególnie. Nie mam czasu na to.
- No tak, szkola, druzyna. Hmmm… A jaka jest twoja ulubiona liga ?
- Hiszpanska – odpowiedział z uśmiechem. – Najbardziej lubie Barcelone. Oglądam w miare możliwości każdy jej mecz, albo przynajmniej skróty.
- No to bardzo dobrze. Ciesze się – nagle ktos wszedl do lokalu. – Wracam ja do pracy. Zagrajcie dziś na Southend z Manchesterem. Gwarantuje wygraną i to nie małą – uśmiechnął się tajemniczo i odszedł.
- To jak, wybraleś już sobie coś ? – zapytał Zlotarek.
- Coś tam mam. A o co chodziło z tym Manchesterem ? To jakis pewniak ?
- Heh, jest taka mala zasada – to co mówi Smyku rzadko się sprawdza. Po za tym jeśli się dobrze orientuje Southend to druzyna półamatorska. No ale jak chcesz to zagraj – może akurat dzis jest ten dzień, kiedy proroctwa o wielkeij wygranej się sprawdza – zażartował.
- Hehe, nie to w takim razie odpuszczam.
Zloty wybrał sobie kilka zdarzeń, przejrzał statystyki i obaj poszli zagrac swoje kupony do Smyka.
- A jednak mnie nie słuchacie ? Żebyście potem nie żałowali.
Po wyjściu od bukmachera Ksin ze Zlotym przeszli się jeszcze po sklepach, obejrzeli występ ulicznych kuglarzy, którzy akurat przyjechali do misateczka i wrocili do hotelu.
- Witaj Mati, jak tam ręka ?
- Troche boli, ale chyba nie jest źle. A ty gdzie byłeś ?
- Zwiedzałem miasto, szkoda, że Ciebie nie było…
Jacek opowiedział mu ze szczegółami co widział i gdzie był. Najbardziej jednak obaj zafascynowani byli Smykiem.
- Czyżby miał jakiś cynk ?
- Wydawał się być pewny tego co mówi, ale kto wie…

Kim jest Smyku i co wie na temat meczu Southend - Manchester United ? Jaki wynik padnie w tym meczu ? Tego i wielu innych ciekawych rzeczy dowiecie sie z kolejnych odcinków Uśmiech... Z tego miejsca chcialem podziekować Pieci za podsuniecie pomysłu na ten odcinek Uśmiech...
Pozdrawiam

_________________
1 lutego 2011 - Zimowe szaleństwo
Mistrz napisał:
mistrzem nie jestem

bo Mistrzem jest HISZPANIA Suszę zęby
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Nr GG
chalva
Skład podstawowy
Skład podstawowy


Dołączył: 02 Mar 2004
Posty: 8453
Skąd: z Białystok sQad
analizy
aktywność 1060.93

PostWysłany: 2008-04-26 14:57 Odpowiedz z cytatem Back to top

Czasu nie ma, weny tez, więc dzis krotko, ale treściwie Uśmiech...


Odcinek 8 - Wiadomości

- „… A teraz zapraszamy na wiadomości sportowe. Znany włoski rajdowiec – Roberto Kibico wygrał dziś rajd Polski należący od niedawna do cyklu wyścigów o puchar F1. Jak powiedział nam, jest bardzo szczęśliwy iż wygral ten jakże prestizowy wyścig. Jego zdaniem pomysł na przebudowanie stadionu Dziesięciolecia na tor Formuly Pierwszej był rewelacyjnym pomysłem. A my liczymy na dalsze takie pomysly naszego polskiego rządu.
Na boiskach w Anglii odbywała się wczoraj i dziś 2 runda pucharu FA Cup. Na dwudziestu stadionach padlo w sumie 47 bramek w tym 2 nietypowe. Pierwsza z nich, strzelona przez zdenerwowanego bramkarza za to, że sędzia nie odgwizdał ewidentnego faulu na jego koledze z obrony. Druga zaś była nietypowa ze względu na końcowy wynik meczu w którym padła…”

- Ty patrz, to Manchester ? – krzyknął Mati.
- Tak, ciii, słuchaj… - uciszył go Ksin.
- „… i tym samym piekarz-napastnik, gracz amatorskiego Southend, poprowadził swój klub do historycznego zwycięstwa na wlasnym stadionie 1-0 ze słynnym Manchesterem United. Jak donoszą brytyjskie gazety, trener ekipy gości był tak zły na swój zespół, że wszedł tylko do szatni, rzucil bidonem o ziemie i wyszedł. A już za trzy tygodnie spotkania rewanżowe…”
- Smyku miał racje…
- No kurcze, rzeczywiscie… Ciekawe skąd to wiedział ?
- Myślisz, ze ma wtyki ? Albo, że mecz był kupiony ?
- Nie wiem. Ale już zaczynam go lubić – uśmiechnął się Matias.


Skąd Smyku znał wynik spotkania ? Czy mecz był sprzedany ? Szczegółów szukajcie już za tydzien w kolejnym odcinku opowidania Uśmiech...
Pozdrawiam i czekam na pomysły na kolejne odcinki Uśmiech...

_________________
1 lutego 2011 - Zimowe szaleństwo
Mistrz napisał:
mistrzem nie jestem

bo Mistrzem jest HISZPANIA Suszę zęby
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Nr GG
chalva
Skład podstawowy
Skład podstawowy


Dołączył: 02 Mar 2004
Posty: 8453
Skąd: z Białystok sQad
analizy
aktywność 1060.93

PostWysłany: 2008-05-03 13:57 Odpowiedz z cytatem Back to top

Opowiadania miało dzisiaj nie być ale zebrałem sie w sobie i coś tam nastukalem na klawiaturze Uśmiech...

Odcinek 9 - Spisek ?


- … Ale jak on tak mógł ? Przecież tak się nie da! To tylko stary zgred. On nic nie wie, coś mu się przyśniło!
- Nie wiem jak, ale jednak mu się udało. I to się liczy.
- Ale, kurcze, dlaczego ? Przez niego polecialem na kreche i nic nie mam!
- Mów ciszej! – uciszył jeden z mężczyzn drugiego. – Dobra, oddasz przy najbliższej okazji. I bądź bardziej ostrożny! A teraz leć, bo jeszcze ktoś nas zobaczy…
- Dzieki stary i do zobaczenia…
Dwóch mężczyzn uścisnęło sobie ręce i rozeszło. Mati, który był świadkiem calego zajścia schował się spowrotem do pokoju. W jednej chwili przeleciało mu po głowie dwadzieścia różnych filmów kryminalnych i wszelkie spiski z nimi związane. Usiadł na kanapie i zaczął głośno myśleć.
- Kto to był ? Jeden z nich grał z nami w sparingu, ale drugiego nigdy nie widzialem… Czy to też pilkarz ? Ale w hotelu mieszkaja też inni ludzie. I o czym oni takim rozmawiali ? Dlaczego się chowali ? Czyżby planowali coś nielegalnego ? Na pewno mówili o pieniądzach! I jakimś zgredzie! Trener ? Co może wiedzieć nasz trener ? Boże, a jeśli oni chcą mu cos zrobić ?
Mati zerwał się natychmiast na równe nogi i… stał tak jak wryty, bo tak naprawde nie wiedział co chce zrobić. A czas mijał. Minuta, dwie, pięć… ‘Puk puk’!
- Kto to ? A jeżli to oni ? Jeśli widzieli, ze ich podsłuchiwalem? – pomyślal Matisiak.
Nagle drzwi się otworzyły i…
- Cześć Radek – uśmiechnął się Ksin. – Co tak stoisz jakbys ducha zobaczył ?
- Alez mnie przestraszyleś! Myślalem, że to oni…
- Jacy oni ? O czym ty mowisz ?
- No oni… Widziałem dziś…
I Matisiak opowiedział Ksinówkowi cała sytuacje, koloryzując ja oczyiście odpowiednio aby historia nabrała więcej powagi, a zarazem grozy.
- I ty myślisz, że takie rzeczy to w Polsce, w Sędziszowie ? I to jeszcze w naszym hotelu ? Jakoś nie chce mi się w to wierzyć…
- Ale mowie Ci przecież. Niczego nie zmyślilem.
- Hmmm… To nie wiem. Może trzeba o tym komus powiedzieć ?
- Najlepiej trenerowi. W koncu to o niego tu chodzi!
- A skąd wiesz, ze o niego ? Po za tym Leo wyjechał dziś na jakies spotkanie w stolicy. Także nic z tego.
- No to komu ?
Oboje rozważali kandydatury każdej z osób, które tutaj poznały i nie potrafili dojśc do porozumienia. A to Zax ma zbyt kryminalna twarz, a to Olisadero nie uwierzy im, albo Legionowicki ma pokój za daleko.
- A może Wroblohimović ? To przecież on jest od dawna kapitanem w drużynie Beenchalvy i często zastępuje go na treningach. Leo mu wierzy.
- To jest myśl! Idziemy do niego.
Wstali i wyszli…

_________________
1 lutego 2011 - Zimowe szaleństwo
Mistrz napisał:
mistrzem nie jestem

bo Mistrzem jest HISZPANIA Suszę zęby
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Nr GG
chalva
Skład podstawowy
Skład podstawowy


Dołączył: 02 Mar 2004
Posty: 8453
Skąd: z Białystok sQad
analizy
aktywność 1060.93

PostWysłany: 2008-05-10 17:31 Odpowiedz z cytatem Back to top

Odcinek 10 - Spisku ciąg dalszy


Wroblohimovic w swoim pokoju i czytał dzisiejsza gazete. Pisali cos tam o zamieszkach w Albanii, wizycie prezydenta Włoch we Francji w sprawie rozbudowy tunelu pod Alpami oraz o groźnym wypadku pod Wroclawiem, w którym zginęło 30 osób. Żadna z tych informacji nie zainteresowala go jednak zbytnio. Szukał raczej wzmianki o stanie zdrowia królowej Szwecji, która od kilku dni nie czuła się najlepiej. Nic jednak na ten temat nie znalazł.
- Witaj Zlatan – do pokoju niezaważony wszedł jakis mężczyzna. – Co tam słychać ?
- Nic szczególnego. Mają przebudować tunel pod Alpami.
- A tak, slyszalem dzisiaj w wiadomosciach. A pisali cos może w gazecie o tym meczu Manchesteru ?
- No wspomnieli troszke, ale krótko. A co ? Szukasz czgos konkretnego ?
- Nie, tak tylko pytam.
W tym momencie drzwi do pokoju otworzyły się z wielkim impetem, a w nich obaj zobaczyli Ksinówka i Matiasa.
- Yyyy… Coś się stało ? – zapytał mężczyzna.
- Bo my... Eee… – bełkotał zaskoczony Mati. Poznał w swoim rozmówcy jednego ze spiskowcow.
- Bo szukaliśmy pana, bo ktoś pana woła… i czeka na dole… – wybrnął Ksinówek, domyslając się, że lepiej porozmawiac ze Zlatanem bez świadkow.
- Tak ? Ciekawe kto to ? Dzieki chłopaki – uśmiechnął się nieznajomy i spokojnie wyszedł z pokoju. Tym czasem Wrobelp, jak często był nazywany napastnik, odłożył gazete i patrzył ciekawie na chlopakow.
- Potrzebujecie czegoś ?
- No ee… Tak jakby… Tak. Bo my… znaczy ja – i tak jąkając się, Matisiak opowiedział całe zajście Zlatanowi. Ksin oczywiście mu w tym pomagał, ale robił to troche mniej żywiolowo niż Radek. Staral się zachowac spokój. Po za tym, po pierwsze to nie on widział cala sytuacja, a po drugie jakos nie do konca wierzył, że to wszystko jest możliwe. Czuł, że za chwile się wszystko wyjaśni.
- Czyli mówicie, że Kakamil i, jak się domyślam, Alessandro spiskowali przeciw trenerowi, tak ? Ale czy padło w czasie ich rozmowy jego nazwisko ?
- Tak!... To znaczy nie… Nie pamiętam… - zawachał się Matisiak.
- Wiecie co, macie strasznie wybujałą wyobraźnie – uśmiechnął się przyjaźnie do nich. – Zgadzasz się ze mną Kaka ? – zwrócił się do mężczyzny, który pare minut wcześniej wyszedł z pokoju.
- Oj chyba tak… Przyznawac się urwisy, nikt mnie nie wolał, prawda ?
- Yyy… bo…
- Przedchwila opowiedzieli mi o tym jak rozmawiales z Piecią o spisku na trenerze.
- O czym?! – oburzył się brazylijczyk. – Z Piecią ?! Co wam przyszlo do głowy ?!
- Bo ja słyszałem… - zaczął Mati, ale po chwili ucichł, stwierdzając, że lepiej się nie odzywać.
- Rozmawialem z Allessandro o meczu i o tym zgredzie Smyku. Właśnie w tej sprawie do Ciebie przyszedlem Wrobelp. Ale te maluchy… Ech, szkoda słów…
Po paru minutach wyjaśnień Kakamil się uspokoił, Zlatan porządnie uśmiał, a Ksin parokrotnie powtórzyl „a nie mowilem?”. Tylko Mati czul się strasznie głupio. To już drugi raz od przyjazdu do klubu, kiedy się ośmieszył. Wychodząc z pokoju zaczepił ręką o framuge i poczuł silny ból w skręconej rece. Od tej chwili miał nadzieje, że na tym się skonczy jego pech.

A juz za tydzień kolejny odcinek FC Sędziszów Story Uśmiech... Zapraszam do pisania do mnie swoich propozycji na kolejne przygody ekipy pilkarzy.
Pozdrawiam

_________________
1 lutego 2011 - Zimowe szaleństwo
Mistrz napisał:
mistrzem nie jestem

bo Mistrzem jest HISZPANIA Suszę zęby
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Nr GG
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu

Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group